W Mordarce upamiętniono 13 ofiar egzekucji na Cieniawie

W Mordarce upamiętniono 13 ofiar egzekucji na Cieniawie

FOT. UG Limanowa

Przy pomniku w Mordarce pojawiły się kwiaty i znicze, a uczniowie przypomnieli historię zbrodni, która na zawsze połączyła Cieniawę z Limanową. Podczas uroczystości oddano hołd 12 żydowskim mieszkańcom miasta oraz Janowi Semikowi. Egzekucja była jedną z pierwszych zbrodni niemieckich po rozpoczęciu okupacji na Limanowszczyźnie. Pamięć o zamordowanych od lat przekazują kolejne pokolenia uczniów.

  • Przy pomniku na Cieniawie uczczono 13 zamordowanych
  • Aresztowanie w Limanowej zakończyło się egzekucją w kamieniołomie
  • Historia Jana Semika przetrwała dzięki rodzinom i uczniom

Przy pomniku na Cieniawie uczczono 13 zamordowanych

Uroczystość odbyła się w miejscu egzekucji, przy pomniku „Na Cieniawie” w Mordarce. Kwiaty i znicze złożyli Jan Skrzekut, wójt gminy Limanowa, Kazimierz Wojtas, sołtys Mordarki, Leszek Mordarski, przewodniczący Rady Miasta Limanowa, Zbigniew Oleksy, radny miasta, oraz historyk i regionalista Karol Wojtas.

W uroczystości uczestniczyła również delegacja Szkoły Podstawowej im. Stanisława Wyspiańskiego w Mordarce wraz z dyrektorem Pawłem Ciułą i nauczycielami. Tegoroczny apel przygotowała nauczycielka Kazimiera Biernat wspólnie z uczniami.

Wśród upamiętnionych znaleźli się:

  • Jan Semik, kominiarz i członek Ochotniczej Straży Pożarnej w Limanowej,
  • Abraham Binder,
  • Naftali Blech,
  • Ben Zion Blusenstein,
  • Wolf Glashut,
  • Henryk Goldfinger,
  • Markus Goldzähler,
  • Leizer Lichtscharber,
  • Sucher Löwi,
  • Hirsch Sanger,
  • Meilech Schönberg,
  • Mendel Silberstein,
  • Izak Rosenwasser.

Byli to mieszkańcy Limanowej pochodzenia żydowskiego, wśród nich kupcy, rzemieślnicy i miejscy radni. Naftali Blech prowadził sklep żelazny, a Henryk Goldfinger miał w jednej z kamienic przy limanowskim Rynku kawiarnię i wyszynk. Blech oraz Izak Rosenwasser zasiadali w radzie miejskiej, do której zostali wybrani w 1938 roku.

Aresztowanie w Limanowej zakończyło się egzekucją w kamieniołomie

We wrześniu 1939 roku niemieccy funkcjonariusze zatrzymali 12 żydowskich obywateli Limanowej. W ich obronie stanął Jan Semik. Niemcy aresztowali również jego.

Z dokumentów i relacji przywoływanych przez historyków wynika, że zatrzymanych przetrzymywano na plebanii. Tam byli przesłuchiwani i bici. Następnie przewieziono ich ciężarówką do kamieniołomu „Na Cieniawie” w Mordarce, gdzie dokonano egzekucji. Ciał nie pozwolono od razu pochować.

Według ustaleń krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej Niemcy zarzucali żydowskim mieszkańcom Limanowej przekazywanie pieniędzy na zakup uzbrojenia dla Wojska Polskiego. Janowi Semikowi przypisywano natomiast udział w budowie zapór przeciwczołgowych. Miał ścinać drzewa w Sowlinach i układać je na drodze, aby utrudnić przejazd niemieckim czołgom.

„Od jednego z pilnujących plebanii żołnierzy niemieckich, pochodzącego ze Śląska i mówiącego po polsku, dowiedziała się, że aresztowanym Żydom Niemcy zarzucali, iż jako zamożni przedstawiciele żydowskiej społeczności Limanowej przekazywali fundusze na zakup uzbrojenia dla Wojska Polskiego” – informował krakowski oddział IPN.

W sprawie daty zbrodni przez lata pojawiały się rozbieżności. Część publikacji wskazywała 7 albo 9 września. Dokument odnaleziony przez IPN, relacja Zofii Semik oraz zapis w archiwach limanowskiej parafii wskazują na 12 września 1939 roku. Taką datę podaje również opis Limanowej zamieszczony przez instytut Yad Vashem.

Za zbrodnię odpowiadali prawdopodobnie funkcjonariusze Einsatzkommando 3, działającego w strukturach Einsatzgruppe I. Materiały Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Krakowie wskazują, że po egzekucji zwłoki pozostawiono w kamieniołomie.

Jedna z ofiar przeżyła sam moment egzekucji. Ciężko ranny mężczyzna dotarł nocą do gospodarstwa rodziny Sukienników, gdzie otrzymał pomoc i został później potajemnie przewieziony do swoich bliskich. Ciało Jana Semika ukryto, a następnie przetransportowano na cmentarz parafialny w Limanowej. Pozostałe ofiary po wojnie pochowano na cmentarzu żydowskim.

Historia Jana Semika przetrwała dzięki rodzinom i uczniom

Jan Semik przed wojną prowadził firmę kominiarską i mieszkał przy dzisiejszej ulicy Cichej. Z żoną Zofią z domu Lesiecką miał czworo dzieci. Po jego śmierci wdowa została sama z rodziną i bez środków do życia. Niemcy splądrowali dom Semików, a podczas przeszukania rzucili niemowlęciem o ścianę. Najmłodsza córka Teresa przeżyła. W późniejszych latach sama uczyła historii kilka pokoleń limanowian.

O odnalezienie i pochowanie ciała Jana Semika zadbał Józef Janczy z Podjabłońca. Według rodzinnych relacji wdowę na miejsce egzekucji doprowadził pies myśliwski należący do zamordowanego. Następnie Janczy przewiózł ciało nocą, ukryte pod stertą obornika, na cmentarz w Limanowej. Pomoc wiązała się z ryzykiem, ponieważ niemiecka okupacja trwała od zaledwie kilku dni.

Przez wiele lat o pamięć o ofiarach dbała nauczycielka Zofia Szumilas. Po wybudowaniu nowego pomnika przy kamieniołomie zaczęto organizować coroczne uroczystości. Uczniowie Szkoły Podstawowej w Mordarce odwiedzają miejsce egzekucji, przygotowują apele i poznają nazwiska osób, które zginęły.

Dzięki temu podczas rocznicowych spotkań przy pomniku nie pada wyłącznie liczba 13. Za każdą z ofiar stoją konkretne biografie, rodziny i przedwojenne życie Limanowej, którego ślady zachowały się w dokumentach, rodzinnych relacjach oraz pamięci przekazywanej w miejscowej szkole.

na podstawie: UG Limanowa.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UG Limanowa). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji