Słońce wygrało z obawami, a zagórzański jarmark ruszył z prawdziwym rozmachem

4 min czytania
Słońce wygrało z obawami, a zagórzański jarmark ruszył z prawdziwym rozmachem

FOT. Urząd Gminy Mszana Dolna

Od rana patrzono tam głównie w niebo, bo to ono miało rozstrzygnąć, czy świąteczne palmy i bibułkowe ozdoby dotrwają do końca dnia w dobrym stanie. Tym razem pogoda nie spłatała figla – plac targowy pozostał suchy, a między stoiskami szybko zrobiło się gęsto od ludzi, rozmów i zapachu wielkanocnych potraw. V Zagórzański Jarmark Wielkanocny nabrał tempa także dzięki gościom ze słowackiego Lendaku, konkursowi na sodrę i rękodziełu, które przyciągało nie tylko kupujących, ale też tych, którzy przyszli zobaczyć, jak rodzi się świąteczny klimat.

  • Słowacki gość otworzył jarmark i od razu nadał mu międzynarodowy ton
  • Bitwa na sodrę ściągnęła tłum, a przy głosowaniu zabrakło kart
  • Palmy, owce i bibułkowe kwiaty zamieniły plac w świąteczne miasteczko

Słowacki gość otworzył jarmark i od razu nadał mu międzynarodowy ton

Organizatorzy jeszcze przed startem wydarzenia obawiali się przede wszystkim kaprysów pogody. Przy wielkanocnych stoiskach łatwo o kłopot, bo kwiaty z bibuły, palmy i inne delikatne ozdoby źle znoszą wilgoć. Tym razem nie było jednak powodów do nerwów – od rana warunki sprzyjały, a stoiska mogły rozwinąć się bez pośpiechu i nerwowego oglądania się na chmury.

Pierwsze oficjalne akcenty należały do gości ze słowackiego Lendaku. Jarmark otworzył tamtejszy starosta Miro Koščák, a obok niego stanęła konferansjerka Klaudia Gawronek. Wystąpienie po polsku wybrzmiało naturalnie i ciepło, bez sztywnej oficjalności. Wyraźnie było widać, że współpraca między partnerami zza granicy nie jest tu tylko hasłem do folderu, ale żywą relacją, którą buduje się spotkaniami, wzajemnymi wizytami i wspólną pracą przy takich wydarzeniach.

Tegoroczna organizacja miała też mocne zaplecze finansowe. Koszty kulinarnej części jarmarku, warsztatów i nagród wzięła na siebie Gmina Mszana Dolna w ramach projektu Interreg Polska–Słowacja współfinansowanego przez Unię Europejską. To ważne, bo przy takim wydarzeniu nie chodzi wyłącznie o scenę i stoły, ale także o materiały do zajęć, statuetki i cały ten niewidoczny na pierwszy rzut oka mechanizm, bez którego jarmark nie miałby takiej skali.

Bitwa na sodrę ściągnęła tłum, a przy głosowaniu zabrakło kart

Najwięcej emocji jak zwykle wzbudziła „Bitwa na sodrę”. To właśnie ten konkurs przyciągał do stoisk najdłuższe kolejki i najwięcej rozmów o smaku, konsystencji oraz domowych patentach na wielkanocną zupę. Do rywalizacji stanęło pięć drużyn, a każda przygotowała swoją wersję tradycyjnego dania. Wystawcy i publiczność mogli porównać receptury oparte na różnych bazach – od serwatki przez maślankę po świeże zsiadłe mleko.

W konkursie wystąpiły:

  • Obec Lendak ze Słowacji
  • Śwarne Babki z KGW Łętowe
  • KGW Gosposie z Mszany Górnej
  • KGW Łostowianki z Łostówki
  • Klub Senior + z Mszany Dolnej

Przy degustacji nie zabrakło samorządowców i osób związanych z życiem regionu. Wśród próbujących byli między innymi sekretarz miasta Mszana Dolna Ewa Poraj Zbrożek oraz radni Andrzej Pałka i Bartosz Gocał. Zainteresowanie głosowaniem okazało się tak duże, że w pewnym momencie zabrakło kart i trzeba je było dorabiać na bieżąco. To najlepiej pokazuje, że rywalizacja o smak nie była dodatkiem do jarmarku, ale jednym z jego najżywszych punktów.

Wyniki były bardzo wyrównane, jednak ostatecznie najwięcej głosów zdobyły:

  • Złota chochla – Łostowianki z Łostówki
  • Srebrna chochla – Klub Senior + z Mszany Dolnej
  • Brązowa chochla ex aequo – Śwarne Babki z KGW Łętowe oraz Gosposie z Mszany Górnej
  • Nagroda specjalna „Scodro łyska” – drużyna z Lendaku

Nagrodę dla zwycięzców od lat funduje Paweł Kołodziej, właściciel Szapo ba pizzeria i restauracji Dziki Smardz w Kasince Małej, a dodatkową atrakcją mają być profesjonalne warsztaty dla najlepszej ekipy. Dla uczestników to coś więcej niż symboliczny puchar – to zaproszenie do dalszego gotowania i podpatrywania kuchni regionu z bliska.

Palmy, owce i bibułkowe kwiaty zamieniły plac w świąteczne miasteczko

Wielkanocny jarmark nie żył jednak samą sodrą. Dużym powodzeniem cieszyła się zagroda z żywymi owieczkami przygotowana tym razem przez Stowarzyszenie Miłośników Kultury Góralskiej Pod Cyrlom. Nie mniejszy ruch panował przy warsztatach „Zagórzańskie cejco”, gdzie gaździny z KGW Olszówka pokazywały, jak własnoręcznie tworzyć kwiaty z bibuły i krepiny, a potem wykorzystywać je do zdobienia palm.

To właśnie ten fragment jarmarku często zostaje w pamięci na dłużej. Dzieci i dorośli mogą zobaczyć, że palma świąteczna nie bierze się znikąd, a jej zdobienie to precyzyjna, cierpliwa robota. Goście ze Słowacji przyglądali się temu z ciekawością, bo w ich tradycji takie bibułkowe dekoracje nie są tak mocno zakorzenione. Po tym, co zobaczyli w Zagórzanach, trudno wykluczyć, że wrócili z nowym pomysłem na własne święta.

Jarmark po raz kolejny pokazał też swoją szerszą rolę. Wydarzenie organizują wspólnie Miasto Mszana Dolna, Gmina Mszana Dolna i Gmina Niedźwiedź, a dzięki temu w jednym miejscu spotykają się rękodzielnicy, twórcy, pszczelarze, piekarze, producenci serów i osoby, które po prostu chcą kupić coś świątecznego z duszą. Na stoiskach można było znaleźć miody, sery, wypieki, palmy, stroiki, ceramikę, ozdoby z drewna, koronki i lawendowe kompozycje.

Łącznie przy stoiskach stanęło 44 wystawców. Wśród nich byli zarówno dobrze znani twórcy z regionu, jak i goście z dalszych miejsc, którzy przyjechali po atmosferę, a nie tylko po sprzedaż. I właśnie to wydaje się najważniejsze dla takich wydarzeń – można tu kupić świąteczne drobiazgi, ale równie łatwo wrócić z czymś cenniejszym: z poczuciem, że tradycja nadal żyje, ma smak, zapach i ludzi, którzy chcą ją pokazywać dalej.

na podstawie: Urząd Gminy Mszana Dolna.

Autor: krystian