Królowa serów pokazała tajniki pracy. W Skrawku Nieba robiono własne podpuszczkowe

Królowa serów pokazała tajniki pracy. W Skrawku Nieba robiono własne podpuszczkowe

Do Zagrody Edukacyjnej Skrawek Nieba nie przyjechały gotowe sery, lecz sama ich twórczyni, Monika Kubik. W upalne sobotnie popołudnie uczestnicy spotkania zobaczyli krok po kroku, jak powstają gorczańskie sery podpuszczkowe, a potem sami spróbowali swoich sił przy kolejnych etapach pracy. W sali pojawili się zarówno dorośli, jak i dzieci, które z dużą uwagą dopytywały o szczegóły. Przy okazji przedstawiono też ofertę warsztatów związanych ze Znakiem Promocyjnym Zagórzańskie Dziedziny.

  • Zaproszenie dla serowarki nie wzięło się z przypadku
  • Dzieci i dorośli własnymi rękami sprawdzali, jak powstaje ser
  • Zagórzańskie Dziedziny pokazują, że marka lokalna to nie tylko nazwa

Zaproszenie dla serowarki nie wzięło się z przypadku

Monika Kubik, nazwana przez uczestników „królową serów”, nie trafiła do Skrawka Nieba przypadkowo. Jej wyroby mają tam już stałe grono zwolenników, więc tym razem to nie sery pojechały do odbiorców, ale ich producentka pojawiła się na miejscu, by pokazać, jak wygląda cały proces od środka.

Spotkanie przygotowała Urszula Klucznik–Kosińska, prowadząca zagrodę i związane z nią działania edukacyjne. Zależało jej na tym, by mieszkańcy i goście nie tylko spróbowali gotowego produktu, lecz także zobaczyli, z jakiej pracy i jakiej precyzji się on bierze. To właśnie taki pokaz najlepiej tłumaczy, dlaczego sery podpuszczkowe z Gorców mają swoich wiernych odbiorców.

Dzieci i dorośli własnymi rękami sprawdzali, jak powstaje ser

W klimatyzowanych wnętrzach zagrody nie zabrakło osób, które chciały spróbować serowarstwa na własnej skórze. Uczestnicy degustowali zagórzańskie specjały, ale równie chętnie zadawali pytania o kolejne etapy produkcji i o to, jak uzyskać pożądany smak.

Nie było tu biernego oglądania. Każdy mógł dołożyć coś od siebie, komponując własne wersje smakowe i wyciskając serwatkę, by nadać serom ostateczny kształt. Dla wielu osób to właśnie taki kontakt z rzemiosłem ma największą wartość – pozwala zrozumieć, że za lokalnym produktem stoi nie tylko receptura, ale też ręczna praca i cierpliwość.

Zagórzańskie Dziedziny pokazują, że marka lokalna to nie tylko nazwa

Spotkanie stało się też okazją do przypomnienia, że Zagórzańskie Dziedziny to nie jeden produkt, lecz szersza oferta warsztatów, usług i inicjatyw. Wśród nich wyróżniają się przedsięwzięcia oznaczone Znakiem Promocyjnym Zagórzańskie Dziedziny, który łączy różne formy aktywności rozwijane w regionie.

Tego rodzaju wydarzenia mają jeszcze jeden praktyczny wymiar – pokazują, że lokalne produkty najlepiej bronią się wtedy, gdy można poznać ich historię i sposób powstawania. Dla uczestników to nie tylko degustacja, ale też konkretna wiedza, którą później łatwiej wykorzystać choćby przy wyborze regionalnych wyrobów czy planowaniu kolejnych wizyt w podobnych miejscach.

na podstawie: Urząd Gminy Mszana Dolna.